Pięćdziesiąt tysięcy budowli ochronnych – tyle Polska potrzebuje, by spełnić minimalny standard schronienia ludności wymagany przez ustawę o ochronie ludności i obronie cywilnej. Tyle wynika z nowej analizy obejmującej 1026 polskich miast i obszarów wiejskich. Publikacja zbiega się w czasie z wejściem w życie 29 maja nowelizacji ustawy o OLiOC, która od tego dnia zmusza wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do określania w 45-dniowym terminie pojemności i kategorii odporności budowli ochronnych wbudowywanych w nowe budynki użyteczności publicznej oraz inwestycje transportu podziemnego.

Nowelizacja ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej z 17 kwietnia 2026 roku (Dz. U. 2026 poz. 646) wprowadza Art. 95a, który zasadniczo zmienia sytuację każdego polskiego samorządu. Od dnia wejścia ustawy w życie inwestor planujący budowę obiektu wymienionego w art. 93 (budynki użyteczności publicznej) lub art. 95 (budowle podziemne komunikacyjne) ustawy ma obowiązek zawiadomić o tym organ samorządowy. Ten z kolei w terminie 45 dni musi wydać postanowienie określające pojemność oraz kategorię odporności budowli ochronnej, która ma być wbudowana w projektowany obiekt.
Brzmi technicznie. W praktyce oznacza ogromne wyzwanie. Do tej pory ustawa zobowiązywała samorządy do planowania liczby i pojemności obiektów zbiorowej ochrony, ale nie wymagała opracowania spójnego dokumentu planistycznego dla konkretnych lokalizacji. Od 29 maja każda decyzja musi być konkretna i uzasadniona, a do tego wydana w krótkim terminie. Wójt staje przed pytaniem: dlaczego kategoria S-1 a nie U-2? Dlaczego pojemność 500 osób a nie 1000? Ustawa przewiduje też mechanizm na wypadek bezczynności organu: jeśli wójt nie zdąży wydać postanowienia w trzy miesiące, inwestor zyskuje prawo zaprojektowania budowli ochronnej w dowolnej kategorii odporności i pojemności od 30 osób. Sam obowiązek zapewnienia BO w budynku użyteczności publicznej nie znika, ale różnica między schronem S-1 dla tysiąca osób a ukryciem U-1 dla trzydziestu to dla mieszkańców różnica realnego dostępu do ochrony.
„Do 17 kwietnia samorządy mogły planować liczbę obiektów zbiorowej ochrony w sposób ogólny" – mówi Piotr Jarosz, prezes wrocławskiej firmy inżynierskiej HOLDFORT, specjalizującej się w infrastrukturze ochronnej. „Od końca maja każda decyzja musi być konkretna: ten budynek z kategorią S-1, tamten z U-2, ta pojemność, tamta. Każda taka decyzja może być zaskarżona przez inwestora. Bez planu rozmieszczenia, który pokazuje całość systemu w mieście, samorząd zostaje sam z arbitralnością i ryzykiem prawnym."
Problem nie leży po stronie samorządowców. Ustawa weszła w życie 1 stycznia 2025 roku, pierwsza nowelizacja po niespełna szesnastu miesiącach. Resorty centralne nie dostarczyły wzorcowej metodyki opracowania planów rozmieszczenia obiektów zbiorowej ochrony, a samorządy nie miały dotychczas powodu, aby tworzyć dokumenty tak szczegółowe, jakich teraz wymaga Art. 95a. Wyzwanie pojawia się nagle, a czas na odpowiedź jest krótki.
Analiza obejmuje 1026 miast Polski: 18 wojewódzkich, 321 powiatowych i 687 gminnych, oraz oddzielnie obszary wiejskie. Standardem dostępności jest 500 metrów dojścia w miastach i 1000 metrów poza miastami, zgodnie z § 4 rozporządzenia MSWiA z 4 listopada 2025 roku.
Wyniki pokazują strukturę zapotrzebowania: 8 009 budowli ochronnych w miastach wojewódzkich, 20 030 w powiatowych, 16 983 w gminnych i 7 600 na obszarach wiejskich. Rzeczywista skala potrzeb może być większa niż 50 tysięcy obiektów po uwzględniającej lokalnych uwarunkowań geograficznych, demograficznych oraz zagrożeń. Należy także pamiętać, że lokalne plany rozmieszczenia budowli ochronnych powinny przewidywać rezerwę na potrzeby ewakuacji ludności z innych obszarów Polski, co w konsekwencji może wpłynąć znacząco na ich ostateczną liczbę.
Skala wymaga porównań. Finlandia, kraj o ludności sześciokrotnie mniejszej od Polski, dysponuje już dziś ponad 50 tysiącami budowli ochronnych. Szwajcaria zapewnia miejsce schronienia praktycznie każdemu obywatelowi. Singapur od 1997 roku nakłada na inwestorów obowiązek wbudowania pomieszczenia ochronnego w każdym nowym mieszkaniu lub jako wspólnego dla piętra. W tym kontekście liczba 50 tysięcy budowli ochronnych dla 38-milionowej Polski nie jest fantazją, to ustawowy wymóg minimum, który dopiero zaczynamy realizować.
„Liczby brzmią dramatycznie, ale tylko dlatego, że przez czterdzieści lat nie budowaliśmy schronów" – komentuje Jarosz. „Finlandia, Szwajcaria, Singapur nie zbudowały swoich systemów ochrony ludności w pięć lat. Budowały je dekadami, krok po kroku, każdą nową inwestycją. Polska nie ma już wyboru: musi zacząć teraz, albo za kolejne dziesięć lat tłumaczyć, dlaczego nadal nie ma gdzie się ukryć."
W kwietniowej analizie dla Warszawy wskazano liczbę 619 budowli ochronnych jako matematyczne minimum wynikające z równomiernej siatki pokrycia. Już wtedy zaznaczono, że to wartość teoretyczna i że faktyczne zapotrzebowanie będzie znacznie wyższe ze względu na bariery urbanistyczne – rzeki, zamknięte osiedla, tereny przemysłowe i przeszkody architektoniczne uniemożliwiające równomierne rozmieszczenie obiektów.
Po miesiącu pracy autorzy analizy dysponują narzędziem, które pozwala tę różnicę zmierzyć. Aplikacja GIS wykorzystuje dane geograficzne oraz zaawansowany algorytm do wyznaczenia rzeczywistego pola dostępności pieszej z każdego potencjalnego punktu lokalizacji budowli ochronnej. Zamiast teoretycznego koła o promieniu 500 metrów i powierzchni 78,5 hektara, narzędzie generuje izochronę odzwierciedlającą faktyczne ścieżki w mieście. Pilotażowe analizy dla Wrocławia pokazują, że w typowej zabudowie miejskiej jeden obiekt pokrywa przeciętnie około 35 hektarów, czyli mniej niż połowę pola teoretycznego. Taką wartość przyjęto w obliczeniach dla analizy ogólnopolskiej.
Dla Warszawy oznacza to konieczność rewizji w górę: co najmniej tysiąc obiektów zamiast 619, a dokładna wartość zależy od finalnej konfiguracji stref zagrożenia i barier urbanistycznych.
„Miesiąc temu napisaliśmy, że 619 to liczba, którą można narysować na mapie, ale miasto to nie siatka na papierze" – wyjaśnia Jarosz. „Teraz mamy narzędzie, które uwzględnia rzeczywiste drogi dojścia. Po przeliczeniu Warszawa potrzebuje co najmniej tysiąca budowli ochronnych. Dla wielu mieszkańców różnica między tymi liczbami to różnica między dostępem do ochrony a jego brakiem."
Plan rozmieszczenia obiektów zbiorowej ochrony to dopiero pierwszy krok. Drugi to znalezienie odpowiedzi na pytanie, gdzie te tysiące obiektów postawić i jak je sfinansować. Tu odpowiedź jest bliżej, niż mogłoby się wydawać.
Polskie miasta dysponują już dziś tysiącami boisk szkolnych i orlików równomiernie rozłożonych w tkance miejskiej, w lokalizacjach gminnych nie wymagających wykupu gruntu, dokładnie tam gdzie schrony są najbardziej potrzebne. Konkretny przykład: Wrocław. Według tej samej analizy miasto potrzebuje 603 budowli ochronnych po uwzględnieniu korekty na rzeczywiste drogi dojścia. W tym samym czasie na terenie Wrocławia funkcjonuje ponad 240 boisk szkolnych i orlików.
Pierwszy w Polsce projekt dwufunkcyjnego schronu kategorii S-1 pod standardowym boiskiem 20x40 m, znany pod nazwą ORLIK S-1, pokazuje że taka transformacja jest możliwa zarówno technicznie, jak i ekonomicznie. W modelu partnerstwa publiczno-prywatnego koszt netto dla budżetu państwa wynosi około tysiąca złotych na osobę chronioną po uwzględnieniu wpływów z podatku CIT. Według informacji autorów analizy, MSWiA ocenia tę koncepcję pozytywnie i zachęca do tego modelu inwestycyjnego.
Polska ma ustawę o ochronie ludności i obronie cywilnej od 1 stycznia 2025 roku. Pierwsza poważna nowelizacja wchodzi w życie 29 maja 2026 roku. W tym samym czasie Finlandia, Szwajcaria i Singapur kończą realizację programów ochronnych prowadzonych konsekwentnie przez kilka dekad. Polska zaczyna i jest na samym początku drogi, którą inne kraje przeszły już dawno.
Narzędzia istnieją. Plany rozmieszczenia obiektów zbiorowej ochrony i strategie inwestycyjne dopasowane do WPF gminy można opracować w kilka miesięcy. Pilotażowe inwestycje typu ORLIK S-1 są możliwe w sześć miesięcy budowy. Brakuje jednego: decyzji, żeby zacząć.
„Ochrona ludności nie jest projektem na pięć lat" – podsumowuje Jarosz. „Jest filozofią inwestowania, którą wpisuje się w każdą nową szkołę, każde nowe osiedle, każdą nową stację metra. Pięćdziesiąt tysięcy budowli ochronnych to nie cel marketingowy. To minimum, które wynika z obowiązującego prawa i zdrowego rozsądku."
Na dedykowaną infolinie:
+48 71 78811-01
bądz mailowo:
